czwartek, 31 sierpnia 2017

ZAMKNIĘCIE BLOGA

Cześć!

W sumie, i ja, i pewnie Wy się tego spodziewaliście - prowadzenie dwóch blogów naraz to nie moja bajka.
Nie usuwam tego bloga ani nic, po prostu nie będą się tu już w ogóle pojawiały posty.
Tradycyjnie, znajdziecie mnie na Ciekawskiej Stajni, właśnie tam będę publikowała posty.
Dziękuję za uczestniczenie w życiu tego bloga, dzisiaj oficjalnie go zamykam.
Czy powrócę, nie mam pojęcia.


piątek, 28 lipca 2017

Ciekawska stajnia.

Hej!

Przychodzę z ważną informacją - od niedawna jestem częścią Ciekawskiej Stajni, dlatego chciałabym, aby to właśnie tam najczęściej pojawiały się posty z mojej strony. Co się z tym wiąże - na tego bloga będę miała mniej pomysłów i czasu.
Nie wiem, czy go zawiesić, czy zamknąć na stałe. Prędzej czy później prowadzenie i tego, i tego nie wyjdzie, a ja tego nie pogodzę. 
Na razie informuję Was tylko o tym, że będę tu o wiele mniej aktywna. 
Znajdziecie mnie w Ciekawskiej Stajni, serdecznie zapraszam.

Tak więc, do zobaczenia!

środa, 26 lipca 2017

Kontynuacja fabuły - krótkie zawrócenie dupy graczom.

Cześć!

Dzisiaj mamy środę, i nie, to nie żaden post o jakże wspaniałej aktualizacji - chciałam wyjątkowo podzielić się z Wami moim bólem czterech liter i zdaniem na jej temat. 

~~~

Zacznijmy od tego, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Te "breaking news" ze strony Star Stable już nakierowało mnie na jakieś fajne, wnoszące coś zadania, a dostaliśmy coś zupełnie innego. Jestem zawiedziona, bo poza aresztowaniem naszego Justinka, nic takiego się nie dzieje. Za to, po skończonych zadaniach, o ile się nie mylę, każdy miał buga z pogodą. Powiem szczerze, że chyba pierwszy raz spodobał mi się błąd, który wkradł się do aktualizacji. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym tego nie wykorzystała.



Muszę przyznać, że lubię mroczne klimaty w tej grze. Szkoda, że są tak rzadko, bo wnoszą trochę dreszczyku i fajnej atmosfery. Nie jest ani za ciemno, ani za jasno, a można wrócić wspomnieniami do zadań z pandorią. 



Lubię te obrobione fotki. Minimalistyczne, a jednak dają mi dużą satysfakcję. Robione na szybko, bo nie chciałam bawić się ustawieniem kamery, a mimo to wyszły całkiem nieźle. 

~~~

Wiem, że post jest krótki, ale mam jeszcze kilka rzeczy do ogarnięcia. 

A Wy, co sądzicie o dzisiejszej fabule? 

piątek, 21 lipca 2017

Chińskie lampiony i dzikie zdjęcia - co robić, kiedy się nudzimy.

Cześć!

Od kilku dni jedyne co robię, to leżę i oglądam YouTube'a. Z tego wyrywają mnie spotkania klubowe, plus jakieś zdjęciowe wyczyny. Dzisiaj ogarnęłam dupę i postanowiłam kilka z nich jakkolwiek obrobić.

~~~

W ostatniej aktualizacji dodano chińskie lampiony, które są podobne do tych z popularnego filmu animowanego - roszpunki. W jej urodziny wypuszczano ich setki, jak nie tysiące, lecz tylko jednego koloru. W SSO mamy do wyboru żółte, czerwone, morskie i fioletowe. Już w dzień cieszą oko, a jeszcze lepszy efekt dają w nocy.

Źródło: SameQuizy


Obie wersje jednakowo mi się podobają, w jednej, świecidełek jest kilka razy więcej, niż w drugiej, ale zaś ta druga ma o kilka kolorów więcej, niż pierwsza. W sumie, jeśli zbierzemy dużo osób, możemy pochwalić się genialnym efektem końcowym, tak, jak zrobiła to Nicole Purpleluck.


(Przy okazji - gosh, piosenka, która później pojawia się w tle, totalnie mnie urzekła i świetnie pasuje do samego filmiku.)

Szczerze, preferuję w nocy spać, ale sama zerwałam, i pewnie zerwę ich jeszcze kilka, by wypuścić parę lampionów z przyjaciółmi. Nie wiem, do kiedy to będzie możliwe, dlatego korzystam z tego jak najbardziej mogę, i Wam polecam zrobić to samo.

~~~

Po dłuższych namyśleniach dzisiaj zakupiłam Jorveskiego Dzikiego Konia, który już rok temu mnie urzekł. Jest to mianowicie ten cudny karus, zmieniający się w czarnego z czerwonymi elementami. Chciałam mu zrobić arcy mroczną sesję w tym takim miejscu w Eponie, ale kiedy tam przyjechałam, wszystko poszło w dupę, bo mimo podkręcenia kolorów, i tak nic nie było widać. Za to, udało mi się cyknąć dwie fajne fotki przed ciemnicą.



Nawet nie wiecie, jak mi się one spodobały. Mimo, że myślałam, że nic z tego miejsca fajnego nie wyniosę, to myliłam się. Co do samego konia - jest śliczny, lecz no mógłby być normalnej szybkości. Cieszę się jednak, że ma ją choć średnią.

~~~

To tyle, btw, to zastanawiam się, czy ten blog czasem nie długo nie stanie się jakimś fotograficznym, bo nawalam więcej zdjęć, niż piszę. :p
Trzymajcie się!

wtorek, 18 lipca 2017

Alicia Online - czyżby była zastępcą SSO?

Witajcie!

Jak wcześniej pisałam, nie chcę ograniczać się do tematu wyłącznie związanego ze Star Stable, dlatego dziś postawiłam na inną grę - AO. Zapraszam do czytania!

~~~

Zacznę od tego, iż nie wiem, co sądzić o bitwie między tym i tym. Jestem w tym neutralna, bo sama nie mam zdania. Star Stable Online i Alicię Online lubię tak samo, oczywiście jedna ma inne zalety i wady od drugiej. Myślę, że razem się one "uzupełniają".

~~~

A teraz zaskocze Was, bo nie chcę, by był to post porównawczy. Chciałabym tylko przybliżyć Wam moje odczucia do AO, przy okazji pokażę Wam kilka fotek, które z niej posiadam. Jestem z nich szczerze zadowolona, cieszmy się i radujmy.



Szczerze, to uwielbiam klimat wszystkich swoich zdjęć z niej. Znacznie różni się od innych gier, dodatkowo przy dodaniu efektów i filtrów, można się w nich zauroczyć, tak, jak ja. Co do miejsc, w których je robiłam, to są to zwykłe mapy z wyścigów. W czasie robienia fotografii, ścigałam się również z przyjaciółkami, lecz nie martwcie się, wiedziały o tym i dały mi się nacieszyć tymi prześlicznymi widokami.



Jednak, nie tylko na zdjęciach się żyje. Rozgrywka, czyli najważniejsza rzecz, jest wręcz fenomenalna. Sam wygląd race'ów polubiłam, bo jest on realistyczny (chodzi o np. ranienie się koni, niedawno dodane zmęczenie czy spadanie z niego, kiedy nie trafi się w kogoś np. słoneczkiem), nie licząc oczywiście tych skrzydeł i najróżniejszych ułatwień, jak smok, czarna dupa i booster. 



Kolejna rzecz - różne kategorie. Możemy wybrać między nawalaniem się wzajemnie, a zabawie z przyjaciółmi w drużynie. To, jak i wiele innych udogodnień w AO sprawia, że gra się o wiele przyjeniej. Można sobie wybrać, co się chce i nie ograniczać się tylko do jednego typu. Ja ze znajomymi korzystam z nich, i szczerze zachęcam do tego samego.



A teraz - jak zaczęłam rozgrywkę? Oho, zaczęło się dość dawno, lecz sama nie pamiętam daty rejestracji swojego konta. Wiem tylko, że było to ponad rok temu, a także, że miałam długie przerwy. Nie byłam obecna 3/4 roku, przez co, kiedy zalogowałam się kilka tygodni temu, miałam ledwo 5 poziom. Do dzisiaj żałuję, że tak to zaniedbałam, bo miałabym teraz o wiele wyższy poziom. Cóż, człowiek uczy się na błędach, dzięki temu teraz gram o wiele częściej, lecz nie na siłę, bo gdybym tak robiła, dawno już miałabym kolejną pauzę. Pamiętajcie, że takie zmuszanie się, tylko wpoi Wam niechęć do grania, nieważne, z czym będziecie mieli do czynienia. 
Od czasu mojego powrotu, chciałabym, by dodali do gry nowe mapki, więcej takich, jak Wełniany Las, który ubóstwiam. Fajnie by było, gdyby do sklepu dodali nowe maści koni, których jest tam okropnie mało. A te wszystkie inne, niż się tam znajdujące, to zmieniające się po każdym zalogowaniu "startowce". Wkurza mnie to okropnie, bo to loteria, a czasem jakaś bardzo mi się spodoba, niestety, znika po wylogowaniu się.

Podsumowując, z całego serca kibicuję wszystkim, którzy tworzą Alicię. Ma ona świetnie zapowiadającą się przyszłość, mam nadzieję, że będzie rosła w siłę.

~~~

Tymczasem zapraszam Was do kulturalnej dyskusji w komentarzach, wypowiadajcie się, co o niej sądzicie. 

poniedziałek, 17 lipca 2017

Random picture challenge - jak stać się bobkiem w kilka minut.

Hej!

Zostałam nominowana przez Amandę Mcwill (kliknij, aby przejść na jej bloga) do challenge'a o nazwie "Random picture challenge". Przez pierwszą chwilę myślałam, że to kolejne wyzwanie mające na celu zabranie cennego czasu, ale po przeczytaniu posta Amy, stwierdziłam, że "a czemu by nie". W końcu, odrobinka rozrywki nie za szkodzi.

~~~

Obeszłam nieco reguły (chyba), ponieważ nie losowałam zwierzaka, torbę i owijek. Wyglądałabym wtedy okropnie i za żadne skarby nie chciałabym tego zrobić. Musicie mi wybaczyć, ale no moje oczy krwawią na widok bobkowatego stroju już w tej formie.


Sama nie wiem, czy jestem zadowolona z efektu sesji. Wylosowałam teren Zielonej Doliny i zajazdu, czyli na fotografiach zwycięża zieleń. Cieszę się jednak, że figuruje tu Haflinger, który według mnie pasuje do nastroju tła. Przy okazji, cholernie podoba mi się ten krzaczek z przodu, dzięki niemu zdjęcie nie jest nudne.


W sumie, dzięki rozmyciu i podkręceniu kolorów, kojarzy mi się to z latem, wolnością od obowiązków. Krzaki i drzewo na pierwszym planie, tak samo jak w tamtym przypadku, dodają uroku. Mimo, że nie przepadam za dniem w SSO, to tutaj jednak przypadł mi on do gustu.


Szczerze, to pewnie wielu osobom przeszkadzają w powyższym ujęciu liście, które załapały się u góry. Specjalnie uzyskałam taki efekt, bo uważam go za oryginalny i nieco odważny, bo nie zawsze pasuje. Tu chyba uzyskałam najlepsze ujęcie, bardzo mi się ono podoba.

Co do samego challenge'u, myślę, że jest on nawet ciekawy. Sama nie wybrałabym się na sesję w takim zestawie, a właśnie dzięki niemu odkryłam, że mam taki ładny czaprak w szafie. Odkopanie starych rzeczy w niej okazało się przydatne, bo w mojej głowie narodził się pomysł na komplet.

~~~

Nie da się nie zauważyć, że w prawym dolnym rogu znajduje się nowy podpis. Jest podobny do tego, który używa Veronika Sweethome (kliknij, aby przejść na jej bloga), ponieważ sam jej pomysł na niego uznałam za świetny. Lecz, nie chciałam też przekopiować go jeden do jednego, dlatego zrobiłam go w swoim stylu. Przy okazji, serdecznie polecam i zapraszam na jej bloga, który prowadzony jest bardzo estetycznie i z pomysłem.

~~~

Cóż, przyszedł czas na nominację. Miałam z tym mały problem, aczkolwiek chciałabym, aby to wyzwanie wykonała Dominika Lightnight (kliknij, aby przejść na jej bloga). Mam nadzieję, że skusisz się na niego, powodzenia!


Tymczasem ja się z Wami żegnam, do następnego!

niedziela, 16 lipca 2017

W nocy po północy - poradnik zdjęć wg. Caro.

Hej!

Miałam nie pisać o SSO, tak, wiem, miałam zmienić wygląd bloga, tak, wiem, ale pomyślałam, że nie chcę jednak tego robić. To właśnie dzięki tej grze osiągnęłam wiele sukcesów, i chyba nie chcę tego kończyć. 

~~~

Dzisiaj, jak zwykle, nie mogłam zasnąć. A ponieważ kupiłam nowego konia, postanowiłam wybrać się na sesję zdjęciową. Od kiedy gram w SSO, uwielbiam noce. Niebo jest wtedy mega gwieździste, a obrobione zdjęcia cieszą oczy. Nie trzeba wiele, by ładnie je zrobić, wystarczy pomysł, czas, cierpliwość i dobry program - do obróbki, jak i do samego zrobienia ich. Uwierzcie mi, sam przycisk prtsc nie wystarczy, zwłaszcza, kiedy za każdym razem musimy wychodzić na pulpit i wklejać je osobno do painta, tak, jak robi to większość. Polecam uzbroić się chociażby w Bandicama, którym łatwo i szybko zrobimy zdjęcia. Ja sama używam Frapsa, lecz obecnie nie mam do niego linka, bo jest on płatny. 
Obrabianie swoich zdjęć to zupełnie inna bajka. Mamy w tym szerokie pole do popisu, tak samo, co do programów. Zaczynając od darmowych, znalezionych w głębi internetu, po Gimpa, kończąc na profesjonalnych, typu Adobe Photoshop. Mamy do wyboru filtry, rozmycia, błyski soczewek, podkręcanie kolorów, zmienianie ich itd. To już od nas zależy, co wybierzemy, lecz trzeba pamiętać, że co za dużo, to nie zdrowo. Naćpanie ich jest najgorszym, co może być. Wystarczy rozmycie rzeczy, które znajdują się daleko w tyle, niż nałożenie 10 filtrów i naklejek. 


Kolejną rzeczą staje się poza konia czy postaci. Każdy potrafi stanąć na łące, cyknąć fotkę i już. Zamiast czegoś takiego, kombinujcie z kamerą, oddaleniem jej. Pamiętajcie, że od niedawna w ustawieniach możecie robić z nią co Wam się żywnie podoba. Wystarczy poprzesuwać parę suwaków, a już można znaleźć zadowalający efekt. To daje zdjęciu oryginalność, jak i świetny wygląd już bez obróbki. 

Macie czasem tak, że chcecie komuś wysłać jakiekolwiek zdjęcie przez Facebooka, a kiedy już to zrobicie, zjada on Wam jakość? To powszechny i denerwujący problem tego serwisu, lecz jest na to sposób. Istnieje coś takiego, jak zapodaj.net (kliknij, by na to przejść), dzięki temu możemy zachować ładny wygląd fotografii.  Klikamy "wybierz plik", wybieramy to, co chcemy komuś przesłać, klikamy "Zapodaj!", kopiujemy link i dajemy tej osobie. Ona, wchodząc na niego, może je sobie zapisać.



Wiele osób, w tym ja, boi się o "ukradnięcie", a bardziej przywłaszczenie sobie pracy, nad którą pracowaliśmy przez inną osobę. Na wszelki wypadek warto dodać swój podpis, estetyczny, ale choć trochę widoczny. Ja np. zawsze gdzieś na zdjęciu umieszczam swoją nazwę w grze w skrócie, daję ją na prawie przeźroczystą i w takim miejscu, by aż tak nie rzucała się w oczy. Ostrożności nigdy nie za wiele.

~~~

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Wam w tym temacie. Wszelkie pytania zadawajcie w komentarzach, postaram się Wam pomóc. Piszcie również, jaki temat chcecie w przyszłym poście.